Dzisiaj kilka pomysłów na zadania dla dzieci, znalezionych w sieci, jeszcze przez nas nie przetestowanych, ale na mój gust na możliwości dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych.
Tutaj pomysł stąd, na zapoznanie się z igłą i nitką, w wersji uproszczonej: karton z przygotowanymi dziurkami (można zrobić gwoździem), plastikowa igła i kolorowa włóczka. Dobre na oswojenie się z igłą i nitką i na tyle proste zadanie, że nie powinno zniechęcić pięcio-, sześciolatka do prób szycia.
A tutaj wersja może nie stricte świąteczna, ale pomysł na naukę najprostszych ściegów:
Coś, co mnie bardzo urzekło w swojej prostocie (opis tutaj):
I jeszcze śnieżynkowe baletnice - instrukcja krok po kroku, z szablonem do druku: tutaj.
Na jutro mamy w planach lukrowanie pierniczków :-) i jak starczy czasu i cukru pudru - choinki z piernika.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to z dziećmi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to z dziećmi. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 grudnia 2014
środa, 10 grudnia 2014
Adwent kontra proza życia
Trochę mnie ostatnio pochłonęła tak zwana proza życia. Dużo zmian, spraw do przeorganizowania, nowe obowiązki (moja nowa praca, debiut szkolny córki i przedszkolny syna) i jakoś tak zabrakło czasu na przetwórstwo po godzinach. Dzieciom trzeba było jakieś "zadanie" w weekend rzucić, bo się bestie przyzwyczaiły, że mama im jakąś zabawę wymyśli, ale na własne działania czasu zdecydowanie zabrakło. Chyba że do takich można naliczyć naszywanie łat na elementy garderoby dziecięcej, która to czynność mam wrażenie należą do rzeczy z kategorii "never ending story".
I tym razem w sumie to też przez dzieciaki musiałam się jakoś zmobilizować, żeby uruchomić adwentowe zadania. Poprzednie dwa adwenty były dla córki na tyle atrakcyjne, że dziurę w brzuchu wierciła okropnie ;-) Tylko tym razem coraz realniej staram się podchodzić do zadań, uwzględniając:
- czas, jaki mogę poświęcić na pomoc w wykonaniu zadań
- ile sił, czasu i cierpliwości starczy dzieciom
- uwzględnić to, że trzylatek (ruchliwy!) bardzo chce uczestniczyć w przygotowaniach, ale tak to zorganizować, żeby nie rozniósł efektów pracy starszej córki.
Zadanie nie jest łatwe i na wstępie odpuszczam sobie zadania złożone i wieloetapowe, na jakie jeszcze w zeszłym roku się porwaliśmy - np. plakat do książki "Wszyscy czekamy na Ciebie" w wersji "zrób to sam". Swoją drogą uważam, że efekt końcowy to niezłe dokonanie w wykonaniu (poza przygotowaniem tła i postaci do kolorowania) wtedy pięciolatki. Tak zaczynałyśmy:
A taki był efekt końcowy:
Zamiast tego korzystam z pomysłów prostych, sprawdzonych, a czasem gotowych.
Polecam bardzo fajne opowiadania i karty pracy od bielemorele:
- zeszłoroczne dla młodszych dzieci (3-4 lata)
- tegoroczne dla trochę starszych
Linki prowadzą do postów z zadaniami na pierwsze dni adwentu, kolejne są w następnych postach.
Nam tymczasem udało się upiec pierniki, udekorować wieniec adwentowy (pochwalę się następnym razem - to prezent od mojej mamy), zaczęliśmy robić karki i łańcuchy na choinkę, znaleźć książkę i przeczytać kilka opowiadań.
Kilka pomysłów na bardziej czasochłonne zadania jeszcze mam i zostawiam je sobie na weekendy i jakieś luźniejsze popołudnia, o ile się trafią po drodze.
I tym razem w sumie to też przez dzieciaki musiałam się jakoś zmobilizować, żeby uruchomić adwentowe zadania. Poprzednie dwa adwenty były dla córki na tyle atrakcyjne, że dziurę w brzuchu wierciła okropnie ;-) Tylko tym razem coraz realniej staram się podchodzić do zadań, uwzględniając:
- czas, jaki mogę poświęcić na pomoc w wykonaniu zadań
- ile sił, czasu i cierpliwości starczy dzieciom
- uwzględnić to, że trzylatek (ruchliwy!) bardzo chce uczestniczyć w przygotowaniach, ale tak to zorganizować, żeby nie rozniósł efektów pracy starszej córki.
Zadanie nie jest łatwe i na wstępie odpuszczam sobie zadania złożone i wieloetapowe, na jakie jeszcze w zeszłym roku się porwaliśmy - np. plakat do książki "Wszyscy czekamy na Ciebie" w wersji "zrób to sam". Swoją drogą uważam, że efekt końcowy to niezłe dokonanie w wykonaniu (poza przygotowaniem tła i postaci do kolorowania) wtedy pięciolatki. Tak zaczynałyśmy:
A taki był efekt końcowy:
Zamiast tego korzystam z pomysłów prostych, sprawdzonych, a czasem gotowych.
Polecam bardzo fajne opowiadania i karty pracy od bielemorele:
- zeszłoroczne dla młodszych dzieci (3-4 lata)
- tegoroczne dla trochę starszych
Linki prowadzą do postów z zadaniami na pierwsze dni adwentu, kolejne są w następnych postach.
Nam tymczasem udało się upiec pierniki, udekorować wieniec adwentowy (pochwalę się następnym razem - to prezent od mojej mamy), zaczęliśmy robić karki i łańcuchy na choinkę, znaleźć książkę i przeczytać kilka opowiadań.
Kilka pomysłów na bardziej czasochłonne zadania jeszcze mam i zostawiam je sobie na weekendy i jakieś luźniejsze popołudnia, o ile się trafią po drodze.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Ciastolina - wersja bez gotowania
Po częstych zimą zabawach z masami plastycznymi zbieram żniwo - za każdym razem, kiedy robię ciasto drożdżowe, kawałek jest rekwirowany w celu wymiętoszenia przez młodszą pociechę. Inaczej nie da rady ;-) Także dla tych, którzy lubią rozwiązania "2 w 1" polecam, zwłaszcza ciasto chlebowe na zaczynie drożdżowym (czyli takim, w którym pierwsze wyrastanie trwa ok. 12 godzin, z minimalną ilością drożdży). Nota bene, bardzo dobry chleb z tego wychodzi - ja zaczęłam od tego przepisu, z Pracowni Wypieków, na chleb wiejski, teraz już go trochę zmodyfikowałam pod swoje upodobania. Dobry chleb, bez konieczności hodowania zakwasu.
Jednak czasem dobrze jest zająć dzieci czymś na dłużej - wtedy przyda się większa ilość masy do lepienia, niekoniecznie ciasto na cały bochenek chleba ;-)
Dziś przepis stąd, bardzo prosty i szybki, z jedną modyfikacją - zamiast nieosiągalnego u nas "cream of tartar" - proszek do pieczenia.
Ciastolina bez gotowania:
2 filiżanki* mąki
1/2 filiżanki soli
2 łyżki oleju
2 łyżki proszku do pieczenia
1 filiżanka wrzącej wody (maksymalnie 1 i 1/2 filiżanki)
2 łyżki gliceryny (niekoniecznie, oryginalnie było kilka kropel)
ew. barwniki spożywcze lub inne dodatki
* ja użyłam kubeczka o pojemności 150 ml
Mąkę, sól, proszek do pieczenia wymieszać w misce, dodać olej, glicerynę i gorącą wodę, wymieszać łyżką. Po przestygnięciu wyrobić ciastolinę aż przestanie się kleić. Jeśli mimo wyrabiania jest nadal zbyt klejąca, dodać trochę mąki i jeszcze raz wyrobić. Teraz można podzielić na części i dodać barwniki.
Dobrej zabawy!
Jednak czasem dobrze jest zająć dzieci czymś na dłużej - wtedy przyda się większa ilość masy do lepienia, niekoniecznie ciasto na cały bochenek chleba ;-)
Dziś przepis stąd, bardzo prosty i szybki, z jedną modyfikacją - zamiast nieosiągalnego u nas "cream of tartar" - proszek do pieczenia.
Ciastolina bez gotowania:
2 filiżanki* mąki
1/2 filiżanki soli
2 łyżki oleju
2 łyżki proszku do pieczenia
1 filiżanka wrzącej wody (maksymalnie 1 i 1/2 filiżanki)
2 łyżki gliceryny (niekoniecznie, oryginalnie było kilka kropel)
ew. barwniki spożywcze lub inne dodatki
* ja użyłam kubeczka o pojemności 150 ml
Mąkę, sól, proszek do pieczenia wymieszać w misce, dodać olej, glicerynę i gorącą wodę, wymieszać łyżką. Po przestygnięciu wyrobić ciastolinę aż przestanie się kleić. Jeśli mimo wyrabiania jest nadal zbyt klejąca, dodać trochę mąki i jeszcze raz wyrobić. Teraz można podzielić na części i dodać barwniki.
Dobrej zabawy!
niedziela, 16 lutego 2014
Domowe masy plastyczne - dla dzieci - część II
Ponieważ za pierwszym razem nie byłam do końca zadowolona z konsystencji domowej ciastoliny i nie do końca byłam pewna, czy to o zakwaszenie, czy raczej o spulchnienie i zmianę struktury ciasta, spróbowałam zastąpić sok z cytryny proszkiem do pieczenia i sodą.
Poniżej przepis na ulepszoną wersję ciastoliny:
Ciastolina - wersja 2
2 szklanki mąki
1 szklanka soli
2 szklanki wody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Wszystkie składniki wymieszać dokładnie i gotować na średnim ogniu, około 5-10 minut, cały czas mieszając, najlepiej taką trzepaczką, ja z braku takowej użyłam końcówki do miksera do ubijania białek. Gotować aż masa zacznie się robić najpierw jak takie ziemniaczane puree, a potem zacznie się zbijać w kulę na środku garnka. Przełożyć do miski, zostawić do przestygnięcia i po chwili wyrobić. Można poprzestać na tym etapie albo jeszcze podzielić na 4-6 części i każdą zabarwić barwnikiem.
Przechowywanie:
Przechowywać w szczelnym pojemniczku, ja trzymam w lodówce, ale chyba nie jest to konieczne.
Naprawdę fajne pomysły na wykorzystanie ciastoliny są na blogu bielemorele:
- maty do zabawy ciastoliną
- zimowe ciastomaty do nauki liczenia
I jeszcze - może nie jest to stricte masa plastyczna, ale ubabrać można się tym przednio :)
No i naprawdę fascynujące doświadczenie samo w sobie:
Ciecz nienewtonowska
W skrócie jest to substancja, która zachowuje się albo jak ciecz, albo jak ciało stałe - w zależności od tego, jaka siła na nią działa.
W domu można ją bardzo prosto przygotować - wystarczy mąka ziemniaczana i woda w proporcji mniej więcej 1:1.
Tutaj możecie zerknąć, jakie są efekty tego eksperymentu:
sobota, 1 lutego 2014
Domowe masy plastyczne - dla dzieci - część 1
W styczniu trochę eksperymentowaliśmy z różnymi masami do lepienia, które można zrobić samemu w domu - poniżej może niezbyt krótkie, ale treściwe podsumowanie:
Masa kukurydziano-sodowa
Gładka, miła w dotyku, w konsystencji podobna do kruchego ciasta. Pozostawiona na powietrzu schnie około tygodnia, robi się twarda, ale dość krucha.
2 szklanki sody oczyszczonej
1 szklanka mąki kukurydzianej
1,5 szklanki wody
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w garnku, gotować około 5-10 minut, cały czas mieszając. Najpierw masa zacznie bąbelkować, potem gęstnieć, aż osiągnie konsystencję ziemniaczanego puree. Przełożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i zostawić do ostygnięcia. Potem wyrobić, mniej więcej jak kruche ciasto. Jeśli jest zbyt wilgotna, wystarczy wgnieść trochę mąki kukurydzianej.
Świetnie nadaje się do:
- małych, niezbyt przestrzennych form (chyba że nie liczy się produkt, a proces i nie zostawiamy ich do wyschnięcia)
- wałkowania (dobrze podsypać mąką kukurydzianą)
- wycinania niedużych ciastek "na niby"
- przeciskania przez praskę do czosnku
Trochę mniej nadaje się do:
- dużych, skomplikowanych form
- przestrzennych form, które mają być pozostawione do wyschnięcia
- przeciskania przez strzykawkę do kremu do tortów - da się, ale będzie potrzebna pomoc rodzica
Oryginalny przepis pochodzi stąd, ale mnie ta masa wyszła zdecydowanie żółtawa - może tam mieli mąkę kukurydzianą bieloną?
Suszenie:
W temperaturze pokojowej - około tygodnia.
Barwienie:
Tej masy nie barwiłam, ale wg powyższego przepisu, barwniki powinniśmy dodać przed gotowaniem masy. Ja bym zaryzykowała ich dodanie w trakcie wyrabiania masy.
Domowa ciastolina
Miękka, plastyczna - dobrze się z niej formuje wałeczki, placki i inne cuda. W oryginalnych przepisach, dodawany jest kwaśny winian potasu (cream of tartar), tutaj zamiennie użyłam soku z cytryny, ale nie jestem pewna, czy to najlepszy sposób. Będę jeszcze eksperymentować z domową ciastoliną i zdam relację.
2 szklanki mąki
1 szklanka soli
2 szklanki wody
2 łyźki oleju
1 łyżka soku z cytryny
ewentualnie: barwniki
Wszystkie składniki wymieszać dokładnie i gotować na średnim ogniu, około 5-10 minut, cały czas mieszając, najlepiej taką trzepaczką, ja z braku takowej użyłam końcówki do miksera do ubijania białek. Gotować aż masa zacznie się robić najpierw jak takie ziemniaczane puree, a potem zacznie się zbijać w kulę na środku garnka. Przełożyć do miski, zostawić do przestygnięcia i po chwili wyrobić, podzielić na 4-6 części i każdą zabarwić barwnikiem (ja użyłam barwników spożywczych w proszku).
Świetnie nadaje się do:
- lepienia figurek
- przeciskania przez praskę do czosnku (świetny makaron!)
- miętoszenia
Trochę mniej nadaje się do:
- rzeczy, które mają być trwałe (patrz poniżej - suszenie)
Suszenie:
Po 2 tygodniach wytwory z domowej ciastoliny obsuszyły się tylko z wierzchu - na zewnątrz utworzyła się taka skorupka, ale w środku były mokre. Podczas próby wysuszenia w piekarniku, masa ze środka zaczęła wypływać, więc chyba nie da się tego utrwalić tak jak masy solnej.
Barwienie i inne pomysły na uatrakcyjnienie ciastoliny:
Wszystkie dodatki można dodać po ugotowaniu ciastoliny - dobrze się rozprowadzają, tylko trzeba ciasto chwilę wyrabiać, żeby zabarwienie było równomierne. Można wykorzystać:
- barwniki spożywcze
- naturalne barwniki, np.: kakao, cynamon, kurkuma, papryka w proszku
- biały lub srebrny brokat do śnieżnej ciastoliny
Masa solna
Głównym atutem jest możliwość utrwalenia wykonanych prac. Niestety bardzo szybko obsycha - trzeba ją wtedy zwilżyć, żeby odzyskała plastyczność, ale przez to w moim odczuciu jest dość mało wdzięczna do lepienia dla dzieci.
Przepis podstawowy:
1 szklanka mąki
1 szklanka soli
1/2 szklanki wody
Wszystkie składniki zagnieść na gładkie ciasto, w razie potrzeby dodać trochę wody. Przykryć tę część, której nie będziemy używać, bo szybko obsycha.
Ja dodałam mąki ziemniaczanej (ok. 0,5 szklanki) i kilka łyżek wody dodatkowo, żeby masa była bardziej gładka, znalazłam gdzieś też przepisy z dodatkiem gliceryny - może to by poprawiło plastyczność masy - jak wypróbuję, dam znać :)
Uwagi ogólne o barwieniu:
Po bacznej obserwacji dwójki moich dzieci (5 lat i 2 i pół), doszłam do wniosku, że dla młodszych dzieci zdecydowanie lepsze są masy jednobarwne - kolory nie odciągają uwagi, nie korci do mieszania ich w jedną wielką ciapę ;-) Młodszy Stasiek, który do rysowania np. ma bardzo umiarkowaną cierpliwość i jest dość żywy z natury, potrafił przez 2 godziny w skupieniu lepić, kolejno sobie wymyślając: domy, "brumy", pieski itd - z masy niebarwionej, z kolorowych robił właśnie miks, który osiągnął finalnie barwę hmm... powiedzmy brunatną. Ale i tak się świetnie bawił. Starsza Kalinka z kolorów za to korzystała już z rozmysłem, dobierając, co jej akurat było potrzebne.
Masa kukurydziano-sodowa
Gładka, miła w dotyku, w konsystencji podobna do kruchego ciasta. Pozostawiona na powietrzu schnie około tygodnia, robi się twarda, ale dość krucha.
2 szklanki sody oczyszczonej
1 szklanka mąki kukurydzianej
1,5 szklanki wody
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w garnku, gotować około 5-10 minut, cały czas mieszając. Najpierw masa zacznie bąbelkować, potem gęstnieć, aż osiągnie konsystencję ziemniaczanego puree. Przełożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i zostawić do ostygnięcia. Potem wyrobić, mniej więcej jak kruche ciasto. Jeśli jest zbyt wilgotna, wystarczy wgnieść trochę mąki kukurydzianej.
Świetnie nadaje się do:
- małych, niezbyt przestrzennych form (chyba że nie liczy się produkt, a proces i nie zostawiamy ich do wyschnięcia)
- wałkowania (dobrze podsypać mąką kukurydzianą)
- wycinania niedużych ciastek "na niby"
- przeciskania przez praskę do czosnku
Trochę mniej nadaje się do:
- dużych, skomplikowanych form
- przestrzennych form, które mają być pozostawione do wyschnięcia
- przeciskania przez strzykawkę do kremu do tortów - da się, ale będzie potrzebna pomoc rodzica
Oryginalny przepis pochodzi stąd, ale mnie ta masa wyszła zdecydowanie żółtawa - może tam mieli mąkę kukurydzianą bieloną?
Suszenie:
W temperaturze pokojowej - około tygodnia.
Barwienie:
Tej masy nie barwiłam, ale wg powyższego przepisu, barwniki powinniśmy dodać przed gotowaniem masy. Ja bym zaryzykowała ich dodanie w trakcie wyrabiania masy.
Domowa ciastolina
Miękka, plastyczna - dobrze się z niej formuje wałeczki, placki i inne cuda. W oryginalnych przepisach, dodawany jest kwaśny winian potasu (cream of tartar), tutaj zamiennie użyłam soku z cytryny, ale nie jestem pewna, czy to najlepszy sposób. Będę jeszcze eksperymentować z domową ciastoliną i zdam relację.
2 szklanki mąki
1 szklanka soli
2 szklanki wody
2 łyźki oleju
1 łyżka soku z cytryny
ewentualnie: barwniki
Wszystkie składniki wymieszać dokładnie i gotować na średnim ogniu, około 5-10 minut, cały czas mieszając, najlepiej taką trzepaczką, ja z braku takowej użyłam końcówki do miksera do ubijania białek. Gotować aż masa zacznie się robić najpierw jak takie ziemniaczane puree, a potem zacznie się zbijać w kulę na środku garnka. Przełożyć do miski, zostawić do przestygnięcia i po chwili wyrobić, podzielić na 4-6 części i każdą zabarwić barwnikiem (ja użyłam barwników spożywczych w proszku).
Świetnie nadaje się do:
- lepienia figurek
- przeciskania przez praskę do czosnku (świetny makaron!)
- miętoszenia
Trochę mniej nadaje się do:
- rzeczy, które mają być trwałe (patrz poniżej - suszenie)
Suszenie:
Po 2 tygodniach wytwory z domowej ciastoliny obsuszyły się tylko z wierzchu - na zewnątrz utworzyła się taka skorupka, ale w środku były mokre. Podczas próby wysuszenia w piekarniku, masa ze środka zaczęła wypływać, więc chyba nie da się tego utrwalić tak jak masy solnej.
Barwienie i inne pomysły na uatrakcyjnienie ciastoliny:
Wszystkie dodatki można dodać po ugotowaniu ciastoliny - dobrze się rozprowadzają, tylko trzeba ciasto chwilę wyrabiać, żeby zabarwienie było równomierne. Można wykorzystać:
- barwniki spożywcze
- naturalne barwniki, np.: kakao, cynamon, kurkuma, papryka w proszku
- biały lub srebrny brokat do śnieżnej ciastoliny
Masa solna
Głównym atutem jest możliwość utrwalenia wykonanych prac. Niestety bardzo szybko obsycha - trzeba ją wtedy zwilżyć, żeby odzyskała plastyczność, ale przez to w moim odczuciu jest dość mało wdzięczna do lepienia dla dzieci.
Przepis podstawowy:
1 szklanka mąki
1 szklanka soli
1/2 szklanki wody
Wszystkie składniki zagnieść na gładkie ciasto, w razie potrzeby dodać trochę wody. Przykryć tę część, której nie będziemy używać, bo szybko obsycha.
Ja dodałam mąki ziemniaczanej (ok. 0,5 szklanki) i kilka łyżek wody dodatkowo, żeby masa była bardziej gładka, znalazłam gdzieś też przepisy z dodatkiem gliceryny - może to by poprawiło plastyczność masy - jak wypróbuję, dam znać :)
Uwagi ogólne o barwieniu:
Po bacznej obserwacji dwójki moich dzieci (5 lat i 2 i pół), doszłam do wniosku, że dla młodszych dzieci zdecydowanie lepsze są masy jednobarwne - kolory nie odciągają uwagi, nie korci do mieszania ich w jedną wielką ciapę ;-) Młodszy Stasiek, który do rysowania np. ma bardzo umiarkowaną cierpliwość i jest dość żywy z natury, potrafił przez 2 godziny w skupieniu lepić, kolejno sobie wymyślając: domy, "brumy", pieski itd - z masy niebarwionej, z kolorowych robił właśnie miks, który osiągnął finalnie barwę hmm... powiedzmy brunatną. Ale i tak się świetnie bawił. Starsza Kalinka z kolorów za to korzystała już z rozmysłem, dobierając, co jej akurat było potrzebne.
wtorek, 24 grudnia 2013
Wesołych Świąt!
Szablony postaci stąd, pokolorowane przez córkę razem z kuzynem, wycięte i sklejone przeze mnie. Szopka na bazie tego pomysłu, zrobiona przeze mnie, ze skrzyneczki po mandarynkach, rozmontowanym na części pierwsze koszyczku po truskawkach i kilku tekturkach - prosto i szybko - w sam raz na dzień przed Wigilią :)
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!
niedziela, 22 grudnia 2013
Zadania adwentowe raz jeszcze
Może jeszcze komuś coś się przyda :)
Nasze tegoroczne dokonania, od góry od lewej:
- ptaszki z papieru - wbrew pozorom wymagana jest precyzja i cierpliwość, żeby równo poskładać harmonijki na skrzydełka
- ozdoby z masy solnej - u nas w wersji barwionej barwnikami spożywczymi - spotkało się z zainteresowaniem, ale masa solna to jednak mało wdzięczny materiał do formowania jest i ozdoby wychodzą za ciężkie, przynajmniej na żywą choinkę
- pierniczki - chyba najbardziej wdzięczne zadanie i to wszystkie etapy: wałkowanie, wycinanie, a dekorowanie już w szczególności, wciągnęły i pięciolatkę, i ruchliwego dwulatka, który nawet tak dużo w trakcie nie wyjadł ;-), zrobiliśmy też domek z piernika - wyszedł całkiem fajnie i kolorowo, ale sklejanie to zadanie dla rodziców i to raczej tych cierpliwych
- proste ozdoby z pasków papieru - dobrze pokazuje, jak z "niczego" można zrobić coś ładnego i dobry sposób na zagospodarowanie skrawków papieru (u nas to marginesy po drukowaniu szablonów na bombki z papieru)
I nasze zadanie na ostatnie dni adwentu:
szopka z papieru - z tej strony - do pobrania jest szablon już kolorowy, tylko do wycięcia i sklejenia lub taki do pokolorowania. Na zachętę zdjęcie ze strony autorki pomysłu (link powyżej), bo nasza "się robi" dopiero.
sobota, 7 grudnia 2013
Zadania na adwent
Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona w zeszłym roku entuzjazmem córki dla adwentowych zadań - w naszym domowym słowniku "zadanie" stało się wręcz synonimem frajdy, atrakcji i wygrywa w cuglach z czekoladkami, chociaż nikt nimi nie pogardzi ;)
Tutaj czekają tegoroczne karteczki, które zapełnią się różnymi zadaniami:
A w środku zadania, które można podzielić na kategorie:
- zadania plastyczne:
Mnie strasznie wciągnęło już samo wymyślanie i wyszukiwanie pomysłów na różne ozdoby i trochę w zeszłym roku przesadziłam z ilością i trudnością zadań z jednej strony, a z drugiej nie doceniłam inwencji twórczej mojej córki, która woli często sama wymyślać sposoby na dojście do celu, często go zmieniając niż mieć wszystko podane na tacy. Myślę, że trzeba się dobrze zastanowić, nad umiejętnościami, zręcznością dziecka i jego temperamentem z drugiej strony, tak żeby przyjemny był i proces tworzenia, i efekt końcowy.
Z wypróbowanych ozdób, dla dzieci przedszkolnych, mogę polecić:
1 - łańcuchy z pasków papieru - proste, sprawdzone
2 - wszelkie ozdóbki z pasków papieru: serduszka, takie coś albo wymyślone przez dziecko (tu się przejawiła inwencja córki, która stwierdziła, że łańcuch jest nudny i ona woli samolot zrobić)
3 - sopelki, które mogą stać się bazą do gwiazdy (uwaga: gwiazda robiona z kwadratów 21 x 21 cm wychodzi dość duża, raczej jako samodzielna dekoracja niż na choinkę, chyba że choinka będzie duża)
4 - papierowe koraliki - mogą być bazą do takich łańcuchów
5 - kartki świąteczne - trzeba zacząć odpowiednio wcześniej, żeby zdążyć wysłać, zwłaszcza że w zależności od ilości kartek i stopnia ich pracochłonności ich wykonanie może zająć sporo czasu
- zadania kulinarne:
U nas sprowadziły się w zeszłym roku do pieczenia i dekorowania pierniczków, tyle że podzielonego na kilka wieczorów
W tym roku będzie to wyglądało to mniej więcej tak, podzielone na wieczory:
1- wycinanie pierniczków foremkami + pieczenie
2 - wycinanie elementów na domek z piernika (plus z resztek ciasta foremkami)
3- dekorowanie pierniczków
4- ozdabianie i sklejanie piernikowego domku
I jak się już w tym roku okazało, to może być już zajęcie atrakcyjne i niegroźne dla dwulatka. W zeszłym roku dla synka najciekawsze było wyjadanie surowego ciasta, w tym już na tyle zainteresowało go samo wycinanie pierniczków, że o wyjadaniu zapomniał.
- zadania porządkowe:
Cóż... to jest póki co najmniej wdzięczny i najmniej zadowalających efektów przynoszący dział przygotowań świątecznych, więc póki co pominę to milczeniem. Ale może mnie dzieci zaskoczą w tym roku.
Oprócz tego czytamy już po raz drugi książkę "Wszyscy na Ciebie czekamy", o której autorka bloga "A tak się bawimy" pisze trochę więcej tutaj. Ja postaram się jeszcze w kolejnych adwentowych postach napisać coś więcej, ale napiszę na razie tyle, że bardzo mi się ta książka podoba i w tym roku daję jej pierwszeństwo w zadaniach adwentowych.
A na koniec - kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, czyli córka (lat pięć) zaczęła szykować zadania dla mnie - zaczynam się bać ;-)
Tutaj czekają tegoroczne karteczki, które zapełnią się różnymi zadaniami:
A w środku zadania, które można podzielić na kategorie:
- zadania plastyczne:
Mnie strasznie wciągnęło już samo wymyślanie i wyszukiwanie pomysłów na różne ozdoby i trochę w zeszłym roku przesadziłam z ilością i trudnością zadań z jednej strony, a z drugiej nie doceniłam inwencji twórczej mojej córki, która woli często sama wymyślać sposoby na dojście do celu, często go zmieniając niż mieć wszystko podane na tacy. Myślę, że trzeba się dobrze zastanowić, nad umiejętnościami, zręcznością dziecka i jego temperamentem z drugiej strony, tak żeby przyjemny był i proces tworzenia, i efekt końcowy.
Z wypróbowanych ozdób, dla dzieci przedszkolnych, mogę polecić:
1 - łańcuchy z pasków papieru - proste, sprawdzone
2 - wszelkie ozdóbki z pasków papieru: serduszka, takie coś albo wymyślone przez dziecko (tu się przejawiła inwencja córki, która stwierdziła, że łańcuch jest nudny i ona woli samolot zrobić)
3 - sopelki, które mogą stać się bazą do gwiazdy (uwaga: gwiazda robiona z kwadratów 21 x 21 cm wychodzi dość duża, raczej jako samodzielna dekoracja niż na choinkę, chyba że choinka będzie duża)
4 - papierowe koraliki - mogą być bazą do takich łańcuchów
5 - kartki świąteczne - trzeba zacząć odpowiednio wcześniej, żeby zdążyć wysłać, zwłaszcza że w zależności od ilości kartek i stopnia ich pracochłonności ich wykonanie może zająć sporo czasu
- zadania kulinarne:
U nas sprowadziły się w zeszłym roku do pieczenia i dekorowania pierniczków, tyle że podzielonego na kilka wieczorów
W tym roku będzie to wyglądało to mniej więcej tak, podzielone na wieczory:
1- wycinanie pierniczków foremkami + pieczenie
2 - wycinanie elementów na domek z piernika (plus z resztek ciasta foremkami)
3- dekorowanie pierniczków
4- ozdabianie i sklejanie piernikowego domku
I jak się już w tym roku okazało, to może być już zajęcie atrakcyjne i niegroźne dla dwulatka. W zeszłym roku dla synka najciekawsze było wyjadanie surowego ciasta, w tym już na tyle zainteresowało go samo wycinanie pierniczków, że o wyjadaniu zapomniał.
- zadania porządkowe:
Cóż... to jest póki co najmniej wdzięczny i najmniej zadowalających efektów przynoszący dział przygotowań świątecznych, więc póki co pominę to milczeniem. Ale może mnie dzieci zaskoczą w tym roku.
Oprócz tego czytamy już po raz drugi książkę "Wszyscy na Ciebie czekamy", o której autorka bloga "A tak się bawimy" pisze trochę więcej tutaj. Ja postaram się jeszcze w kolejnych adwentowych postach napisać coś więcej, ale napiszę na razie tyle, że bardzo mi się ta książka podoba i w tym roku daję jej pierwszeństwo w zadaniach adwentowych.
A na koniec - kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, czyli córka (lat pięć) zaczęła szykować zadania dla mnie - zaczynam się bać ;-)
piątek, 6 grudnia 2013
Prosty przepis na kartki świąteczne
Na początek - kartki świąteczne, z szablonem do wydrukowania choinek - dla przyśpieszenia nieco pracy :-)
Prosty przepis na kartki świąteczwne
wiek: 3+wymagane zaangażowanie rodzica: niewielkie
czas wykonania: 2-3 adwentowe wieczory
proporcje na 10 kartek:
- 10 arkuszy jasnego* kolorowego brystolu
- 1 arkusz zielonego papieru z wydrukowanym szablonem do wycięcia choinek - do pobrania tutaj
do przyozdobienia choinek, do wyboru:
- wycięte ze skrawków papieru serduszka, małe kółeczka, gwiazdki itp.
- małe naklejki
- tasiemki, koronki itp.
potrzebne też będą:
- nożyczki
- klej
- kredki, pisaki
- inne piśmiennicze gadżety
Kartki papieru przeciąć w poprzek na pół, złożyć na pół. Z zielonego arkusza wyciąć choinki - linie cięcia są proste i nie wymagają dużej precyzji, a ewentualne nierówności nie rażą i nie psują efektu końcowego :)
Wycięte choinki przykleić na środek kartki i dowolnie ozdabiać.
*na jasnym łatwo można potem wypisać życzenia, jeśli jednak zdecydujemy się na ciemniejszy kolor, można do środka wkleić jaśniejszy papier na życzenia.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Na początek tygodnia: Kalendarz z zadaniami, czyli co robić po adwencie
Ponieważ zadania z adwentowego kalendarza okazały się bardzo atrakcyjne (bez problemu wygrały w konkurencji z kalendarzem z czekoladkami, na czym skorzystaliśmy z mężem ;-)), a koniec adwentu spowodował lawinę pytań o kolejne zadania, o to, kiedy będzie następny i dlaczego tak długo trzeba czekać, wymyśliłam kalendarz "powszedni" - na różne zadania z kategorii "domowe przedszkole". Miał być na nowy tydzień, ale od razu po skończeniu szycia, zaczęło się wiercenie dziury w brzuchu o zadania, więc tydzień zaczęliśmy w sobotę :) Przynajmniej tutaj nowy tydzień zacznie się w poniedziałek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












